Gdy odsłoni się tekst angielski tłumaczy on pisemnie ten tekst na język ojczysty, literacki . Przetłumaczywszy tekst angielski na własny język, samouk porównywał go z tłumaczeniem, zawartym w lekcji i podkreślał miejsca, w których zrobił błędy. Podkreślał, ale nie poprawiał od razu. Poprawianie właściwe odbywało się po kilku godzinach z pamięci; bez zaglądania do tłumaczenia zamieszczonego w lekcji. Dopiero po tym następowało porównywanie własnych poprawek z tłumaczeniem właściwym. Kolejna operacja to ponowne pisemne tłumaczenia na angielski z tłumaczenia literackiego w języku ojczystym, również bez zaglądania do tekstu angielskiego. Metoda Toussaint- Lattgenscheidta kładła na to nacisk ogromny, nie zaglądaj. Bo jeżeli zajrzysz, zobaczysz nie tylko słowo czy cześć zdania, o której ci w danej chwili chodzi, ale i to, które znajduje się obok. Nie pomagaj sobie w ten sposób. Jeżeli nie wiesz zostaw puste miejsce. Wystarczy znać tę zasadę, a wówczas można szybko nauczyć się języka angielskiego.
Pierwszą operacja samouka było odsłonięcie tylko tego wiersza, który składał się z transkrypcji fonetycznej. I czytanie tekstu na głos na podstawie tej transkrypcji. Czytanie do oporu czytanie tyle razy, by zainteresowały ów tekst recytował jak papuga. Druga operacja polegała na odkryciu tekstu angielskiego i czytaniu go znowu na głos, ale już bez zaglądania do transkrypcji fonetycznej, chyba że w przypadkach wątpliwych. I znowu czytający musiał dojść do takiej wprawy, by widząc tylko tekst angielski i nie zaglądając do takiej transkrypcji mógł go powtarzać. Kolejna operacja wypisywanie po jednej stronie wszystkich słówek angielskich, po drugich ich tłumaczenia. Potem uczenie się słówek na pamięć, przy czym sprawdzianem było, czy samouk na podstawie tłumaczenia mógł wypowiedzieć odpowiednie słówko angielskie, a nie odwrotnie. To znaczy chodziło nie o to, by widząc słowo signed podpisany, ale by widząc słowo podpisany powiedział signed. To wydaje się proste i sama zasada nauki też nie jest trudna.
Metoda Mertnera zakłada czytanie kilkakrotnie tekstu, w miarę posuwania się naprzód, numerki stawały się coraz rzadsze, bowiem autorzy zakładali, że jeżeli uczący się zobaczy to samo słowo dziesięć czy piętnaście razy, zapamięta je automatycznie, ,,sugestywnie i psychologicznie". Dowodem na to są doświadczenia wielu osób, które uczą się języków obcych i mają olbrzymie doświadczenie w nauce. Ich doświadczenia są dla reszty, tj. dla ogromnej większości całkowicie bezwartościowe. Umysł ludzki, poza wyjątkiem, jest leniwy. Dużo łatwiej słucha się niż czyta, czyta niż pisze , a już najłatwiej ogląda się – stąd potęga filmu, telewizji, komiksów. Ciekawym pomysłem na naukę jest samouczek. Gdy samouk wiedział już, co dany znaczek reprezentuje, brał wspomniany kartonik z wycietymi rowkami, który był tak pomyślany, że zasłaniał dwa z trzech wierszy, a odsłaniał jeden; albo tekst, albo wymowę, albo dosłownie tłumaczenia. Nauka języka to trudna praca, jednak wymaga właściwego podejścia do nauki.
W nauce języka angielskiego podobnie łatwiej czytać i rozumieć niż pisać i mówić, łatwiej uczyć się słówek z obcego na nasze niż odwrotnie. Dlatego też w nauce języka obcego powinna obowiązywać niezmiernie prosta metoda: jeżeli chcesz nauczyć się czytać - czytaj; jeżeli chcesz nauczyć się pisać - pisz; jeżeli chcesz nauczyć się tłumaczyć - tłumacz; i jeżeli chcesz nauczyć się mówić - mów ! Mówić tak aby żadne tłumaczenia nie wydawały się trudne. Ale jak nauczyć się mówić, jeżeli jest się samoukiem? Kto sprawdzi i kto poprawi? Metoda Toussaint-Lattgenscheidta te wszystkie problemy rozwiązała. A najłatwiej zrozumieć jej zasadę na przykładowym prześledzeniu jej pierwszej lekcji angielskiego. Podstawowym tekstem metod angielskiej była ,,Opowieść wigilijna'' Dickensa. Tekst rozbity został na trzy części: na tekst właściwy, na wymowę i na tłumaczenie dosłowne. Co z tym tekstem robił samouk ? Metoda Toussaint- Langenscheidta zapoznawała go najpierw ze znaczkami wymowy. To skuteczna metoda.
Jak słówka, reguły gramatyczne przekształcić w znajomość języka aktywną, w możliwość mówienia nim prawie tak swobodnie jak językiem ojczystym , sprawnie wykonywać tłumaczenia. I dać im pełnię satysfakcji i przekonania, że lata nauki nie poszły na marne! Sprawdza się metoda Toussaint- Langenscheidta. Była to metoda, której sam wygląd zewnętrzny odrzucał potencjalnego użytkownika . Gruba jak Biblia. Umieszczona w tekturowym futerale utrzymanym w ponurym, ciemnoniebieskim kolorze. Pisana, oczywiście, gotykiem. Zawierająca w tekście jakieś niezrozumiałe znaczki. Zaopatrzona w tajemniczy karton wielkości strony z wyciętymi rowkami. Aż rojąca się od reguł gramatycznych. I prezentująca uczącemu się przedmowę, w której wprawdzie otwierano przed nim ogromne perspektywy po nauczeniu się języka, ale i ostrzegano go przed ''potem i krwią'; w czasie samej nauki. A jednak to właśnie ta metoda” trafiła w dziesiątkę”, uchwyciła to co najważniejsze, dotarła do istoty rzeczy. Bo jej założeniem stało się przełamanie wrodzonego lenistwa umysłu ludzkiego.
czwartek, 17 maja 2012
Licznik odwiedzin: 31 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Nauka języka
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: